Ktoś kiedyś powiedział, że patrzenie z perspektywy na wydarzenia pozwala zobaczyć to, czego nie dostrzegało się wcześniej, nawet wtedy gdy było się przeświadczonym, że nic nowego nie może nas zaskoczyć.
Dzisiaj, spędzając święta Wielkanocne razem z rodziną, mam czas zastanowić się nad coraz częściej powracającymi wspomnieniami mojego pobytu na stażu w Parlamencie Europejskim.
Tak naprawdę wszystko zaczęło się na Uniwersytecie Gdańskim, kiedy wspólnie ze znajomymi szliśmy na codzienny obiad, w przerwie między zajęciami. Właśnie wtedy postanowiliśmy razem z koleżanką Magdą startować na powyższy staż. Przygotowaliśmy, jak najlepiej potrafiliśmy nasze aplikacje a potem wszystko potoczyło się jak z górki. Z sytuacji niedowierzania o wygranej, ponieważ konkurencja była liczna, przeszliśmy niczym na porządku dziennym do ogłoszenia wyników po finałowej rozmowie rekrutacyjnej z komisją pod przewodnictwem Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Gdańskiego. Nigdy nie zapomnę miny Magdy a podobno ona także mojej, podczas gdy Rektor ogłaszał zakwalifikowanie się tylko naszej dwójki, jako reprezentantów Uniwersytetu Gdańskiego. Mój okres stażu został wyznaczony na czas po wakacjach. Do tego czasu musiałem zgodnie z moimi planami zdać magisterkę i odbyć już zaplanowaną wycieczkę do USA w programie Work&Travel. Wspominam tu o tym z powodu jednej chwili, która zostanie w mojej pamięci, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Pracując w Milwaukee w stanie Winscousin, siedziałem na przerwie obiadowej. Byłem ciekawy jak toczy się staż mojej koleżanki, odbywającej go przede mną. Zadzwoniłem. Ku mojemu początkowemu niedowierzaniu, dowiedziałem się o wypadku Posła Jarosława Wałęsy, u którego miałem spędzić ten jak się okazało później wspaniały okres. Nie będę ukrywał, że wraz z niepewnością i strachem o Jego życie pojawiała się w myślach, możliwość zakończenia wszystkiego na tym etapie. Wystarczy, że wyobrazisz sobie drogi Czytelniku, iż szansa odbycia takiego stażu nie zdarza się często a wprost przeciwnie często zastanawiałem się, jaki Poseł jest, jak będzie mi się z nim współpracować i czy sprostam zadaniom stawianym mi w przyszłości w biurze poselskim.
Dzisiaj z perspektywy czasu, wiem już, że wszystko się udało, Poseł zdrowieje w zawrotnym tempie a ja wspominam to doświadczenie, jako bardzo ważne w moim życiu zawodowym.

Okres pobytu w USA zakończył się. Nastał czas przygotowań, na które miałem 2 dni po powrocie. I już, niczym po chwili, wsiadałem do samolotu na Lotnisku im. Lecha Wałęsy i bez większych przygód znalazłem się w Brukseli. Był to mój pierwszy pobyt w Belgii i tym samym, w stolicy tego państwa, ale i stolicy Europy poprzez usytuowanie w nim tak znamienitych instytucji Unii Europejskiej.
Już na samy lotnisku, dało się odczuć na własnej skórze, że jest to kraj głównie francuskojęzyczny i posługiwanie się językiem angielskim czy niemieckim, nie wspominając już o polskim nie jest tak oczywiste, jak początkowo oczekiwałem. Jest to chyba potwierdzone naukowo a w każdym razie tego doświadczyłem, że reguła kontaktu międzyludzkiego opiera się na tylko 30 % kontaktu werbalnego a reszta to gesty i zachowania. Musi to być prawda, ponieważ udało mi się porozumieć z tamtejszymi ludźmi prawie bez problemu i w konsekwencji trafić na miejsce spotkania z moimi znajomymi, chociaż nie było łatwo. Miasto na pierwszy rzut oka nie przyciąga turysty, wydaje się tłoczne, brudne i słabo zorganizowane. Kolejna rzeczą wartą wspomnienia jest drogi Czytelniku jest trudność znalezienia mieszkania na okres 3 miesięcy. Jeśli chodzi o Parlament, 3 miesięczny okres jest wręcz wymarzony, aby poznać jego specyfikę, funkcjonowanie od różnych stron jak również mieć czas na zagłębienie się w wydarzenia i tematy, które Cię interesują. Natomiast, jeśli chodzi o znalezienie mieszkania jest to okres o tyle za krótki, że większość wynajmujących chciałaby wynająć na rok a o tyle za długi, że większość mieszkań krótkoterminowych jest dostępnych na miesiąc. Z pomocą przyjaciół udało się znaleźć lokum po około 2 tygodniach.
Nadszedł poniedziałek… pierwszy dzień pracy w Parlamencie Europejskim. Brzmi normalnie, jak każda praca, ale nic podobnego.
Muszę przyznać się, że moja ciekawość i chęć zweryfikowania wcześniejszych wyobrażeń o tej instytucji przysłoniła stres pierwszego dnia stażu. Co więcej, w biurze Pana Posła Wałęsy zostałem przyjęty bardzo ciepło. Dwie Magdy zadbały o moją aklimatyzację w biurze jak również o szybkie poznanie obowiązków, aby wykorzystać efektywnie czas pobytu.
Praca w biurze poselskim wymaga z jednej strony dużej dyspozycyjności, otwartości na nowe zadania, skrupulatności i dokładności, ale także przebojowości, kreatywności, odwagi, predyspozycji do działania w nieoczekiwanych sytuacjach a na pewno dużych zdolności komunikacyjnych.
Obowiązki wymagają współpracy z posłami, prawnikami, lingwistami, jak również organizacjami spoza Parlamentu. Każda z tych grup posiada własną charakterystykę i wymusza inny rodzaj zachowania. Również, jeżeli będziesz miał/a możliwość doświadczenia pracy w Parlamencie, nie bez znaczenia jest umiejętność rozmowy z ochroną Parlamentu Europejskiego, która w pewnych sytuacjach bezpieczeństwo tej instytucji stawia naprawdę ponad wszystko i traktuje Parlament jak swój własny dom.
Typowy dzień na stażu zaczynał się od punktualnego przyjścia na godzinę 9 do biura. Czasami kolejki przejścia przez ochronę lub okres czekania na windę mogły doprowadzić do spóźnienia, które nigdzie nie jest dobrze widziane, dobrze jest więc zostawiać sobie zapas czasowy. Każdy udany dzień, musi zacząć się od dobrej kawy, co w Brukseli jest szczególnie ważne w kontekście niskiego ciśnienia. Popijając poranna kawę należało przeanalizować przychodzącą korespondencję. Były to zaproszenia na konferencje, specjalistyczne spotkania, w których należało reprezentować odpowiednią wiedzę z zakresu komisji, w jakich Poseł pracuje. Przychodziła również korespondencja dyplomatyczna, na którą należało odpowiadać w różnych językach, a której sformułowanie odpowiedzi zabierało najwięcej czasu, ponieważ musiały one być przemyślane i zgodne z protokołem.
Nie myśl drogi czytelniku, że po przejrzeniu korespondencji wybijała godzina 12. Nie, to nie tak. W planie tego dnia czekało już bardzo dużo obowiązków w formie spotkań, jak i wybranych przeze mnie samego konferencji i tematycznych grup, intergroup, w których mogłem swobodnie uczestniczyć, o ile terminowo wypełniłem swoje inne zadania. Bywało, że przyjemności łączyły się z obowiązkami i tak często aktywne uczestnictwo w konferencjach i sporządzanie notatek należało do również moich obowiązków, wtedy, gdy były spójne z tematyką, jaką zajmuje się Pan Poseł.  W związku z moimi zainteresowaniami akademickimi w dziedzinach finansów, rachunkowości i prawa, czułem się jak ryba w wodzie, mając mnóstwo ciekawych tematów do wysłuchania i a także zabierania głosu w dyskusjach, gdy odwaga mi na to pozwalała. Wydawałoby się, że jest to prosta rzecz, jednak dyskusje prowadzone są często na bardzo wysokim poziomie merytorycznym i technicznym, z ważnymi i cenionymi uczestnikami życia publicznego. Jest to jedna z ważnych umiejętności, które można szlifować w Parlamencie Europejskim. Przecież przezwyciężanie stresu wypowiadania się na forum czy zdolność interakcji międzyludzkiej są istotnymi zdolnościami w dzisiejszym świecie.
Ale nie tylko pracą człowiek żyje. Do dnia dzisiejszego wspominam wspólne wyjścia z nowo poznanymi znajomymi, których znajomość trwa do dzisiaj. Słynne dla wtajemniczonych czwartki na Placu LUX przy Parlamencie, gdzie zbierają się młodzi ludzi, stażyści, asystenci dają możliwość poznania nowych kolegów, połączenia zainteresowań, wymiany poglądów i szukania pracy.
Pracując w Parlamencie na pewno nie można narzekać na brak imprez kulturalnych, na których można skosztować regionalnych specjałów różnych narodowości, ale również poznać ciekawych ludzi wymieniając się z nimi poglądami na tematy  nie tylko dotyczące polityki.
Ale czym byłby ten pobyt gdyby, nie wykorzystanie czasu jak się da. Oprócz tego, że postanowiłem korzystać głównie z sieci stacji rowerowych rozlokowanych równomiernie w Brukseli, próbować belgijskich trunków, kuchni i kultury i straganów z różnościami. Szczególnie warte polecenia są świeże i smaczne oliwki różnych odmian. Brakowało jeszcze jednego. Należało poznać nie tylko stolicę, ale również całą Belgię. W weekendy, wybierałem się czy to sam czy ze znajomymi zwiedzać, korzystając z transportu kolejowego.
Na początku wspomniałem, że stolica nie przypadła mi do gustu pierwszego dnia. Nie może się ona równać z innymi miejscami w Belgii. Są to miasta różniące się budownictwem, ułożeniem ulic i rozwiązaniami architektonicznymi. Urzekają swoim stylem i klimatem. Miastem typowym dla par, na spacery i przechadzki jest nisko zabudowana z licznymi wystawami ozdób z czekolady i pijalniami, gęsto spowita kanałami, Brugia. Kolejnym wartym poznania miejscem, z długą i szeroką plaża jest Oostende, a następnie Antwerpia, która urzeka historyczną zabudową i licznymi kulturalnymi wydarzeniami. Postanowiłem również wybrać się do pobliskiej Holandii do Amsterdamu, ale to inne państwo, opowiem w kolejnym wydaniu wspomnień o ile będę miał taką szansę ;).
Podsumowując, Parlament Europejski wspominam, jako instytucję, która dała mi dużo możliwości rozwoju, zrozumienia jak funkcjonuje Unia Europejska od zaplecza i utwierdziła mnie, w przekonaniu o jej przydatności. Staż uświadomił mi to, że uprawianie dobrze ukierunkowanej i profesjonalnej polityki odnosi efekty wyraźnie namacalne, zmieniając jakość życia mieszkańców Europy. W mojej wcześniejszej ocenie, obraz polityki, wykreowany przez środki masowego przekazu, w nie był tak przychylny, jak również byłem przekonany, iż ustawodawstwo nie bazuje tak silnie na wiedzy merytorycznej. Ludzie, jakich tam spotkałem zainspirowali mnie do ciągłej pracy nad sobą i przeświadczenia, że chęciami i pracą można wiele osiągnąć. Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam, w przeciwieństwie do pojawiających się negatywnych poglądów, że Europa jest i będzie spójna a Parlament Europejski nie działa populistycznie, ale stara się podejmować decyzję oparte na wiedzy merytorycznej. Jestem dumny, że mogłem zostawić małą cząstkę swojego wkładu w rozwój naszego wspólnego kontynentu.

Marcin

© Jarosław Wałęsa 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja: Nabucco