Z pamiętnika stażysty

Zawsze warto mieć marzenia, mają to do siebie, że czasami się spełniają.

Moja szkoła życia zaczęła się w wieku 15 lat, kiedy to przekraczałam po raz pierwszy granicę polsko-ukraińską i jechałam do Gdańska, gdzie to w obcym kraju między obcymi ludźmi miała się zacząć moja przygoda z nauką i życiem w Polsce. Polska stała się moim domem na kolejne 6 lat i idąc na Uniwersytet Gdański byłam przeświadczona o słuszności swojego wyboru. Prostemu człowiekowi z Europy Wschodniej Polska kojarzy się z Unią Europejską i wszelkimi przywilejami, jakie członkostwo to niesie, dla mnie, więc to było coś nie do osiągnięcia przez własny kraj i nie posiadałam ponadto dużej wiedzy na temat funkcjonowania UE. Człowiek zawsze myśli, że tam gdzie nas nie ma, albo nas nie wpuszczają, jest lepiej.. tak też myślałam i ja. Po paru latach mieszkania w Polsce, ten kraj naprawdę stał się dla mnie domem i już nie było czegoś w rodzaju „my” i „wy”.

Temat Unii Europejskiej interesował mnie od czasu przyjazdu do Polski i kiedy poszłam na studia, często słyszałam o Parlamencie Europejskim, miejscu gdzie toczy się dyskusja między krajami członkowskimi jak to najlepiej zarządzać Unią na szczeblu międzynarodowym. Miejscu gdzie każdy przedstawiciel swojego kraju walczy o lepsze jutro dla swoich rodaków, ale też decyduje jak pomóc tym biedniejszym krajom albo nagłośnić łamanie praw w innych krajach. Pochodząc z kraju Europy Wschodniej ja jak nikt inny rozumiałam, jak ważna jest integracja i walka o lepszą przyszłość, jak ważne jest pojednanie sił i obopólna pomóc.

Staż dla mnie był jak to się mówi „a dream come true", - przygodą, która miała stać się drugą po Polsce szkołą życia.. i stała się! Kiedy poproszono mnie o napisanie wspomnień, pomyślałam, że można by było napisać romans, albo chociażby nakręcić serial:) Okazały się prawdą słowa z poradnika stażysty, że staż może się stać dobrą przygodą, tylko, jeżeli sam ją taką zrobisz. Jak wykorzystasz ten czas, gdzie pójdziesz, kiedy zegarek zabije 18 należy tylko do Ciebie.

Zaczniemy od miasta.. Bruksela nie jest najpiękniejszym miastem na ziemi, pogoda niestety jest zmienna i marudna, ale mimo to miasto bije życiem od rana do wieczora. Bruksela ma swój styl, swoje tradycje. Miasto pachnie pracowitością, ambicją, mi się będzie kojarzyć, jako taki stażysta, który zna miliard języków obcych, biegnący ze świeżo wyciśniętym sokiem do pracy, zabiegający do Food Makers po pachnącego croissanta. Każdy chce się zaczepić w tym mieście.

Miałam szczęście. W każdym tego słowa znaczeniu. Często słyszałam o przebojach innych stażystów, szukaniu mieszkania, zaczepkach na ulicy przez imigrantów, rabunkach. Ja natomiast poznałam najlepszą ekipę stażystów, z którymi podróżowałam po belgijskich miasteczkach, pijąc czekoladę w małych kawiarenkach i rozmawiając o planach na przyszłość. Przez cały czas swojego pobytu w Polsce nie poznałam połowy ludzi, których spotkałam w Belgii. Ten kraj robi dziwne rzeczy z Tobą, integracja tutaj jest u ludzi we krwi, spotykałam zupełnie przypadkowo tak różnych i ciekawych ludzi, zaczynając od bezdomnego dziadka grającego na skrzypcach w metrze, kończąc na Vice przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Słuchałam historii ludzi na ulicy, bawiłam się w przepuszczanie ludzi starszych po swojej miesięcznej karcie na metro i widząc radość w ich oczach z tak małych rzeczy.

Los tak chciał i zaczęłam swój staż z najlepszą moim zdaniem ekipą w Europarlamencie. Dziewczyny i David stały się moją rodziną na 4 miesiące i mogłam się do nich zwrócić z każdym problemem, który miałam. Zawsze wyrozumiałe, one tłumaczyły mi nawet te najłatwiejsze rzeczy. Magda M. bardzo dokładnie wprowadziła w moje obowiązki, Magda S. opowiedziała, czym się zajmuje każdy pracownik, jak funkcjonuje biuro, jakie tematy nas interesują i do czego dążymy:) To są ludzie, którzy ciężko pracowali na swój sukces, dążą do celu, uśmiechając się na co dzień i pomagając innym.

Kiedy się trochę adoptowałam do nowego środowiska, starałam się na własne możliwości im pomagać w codziennej pracy, chodziłam na posiedzenia Komisji, w których nasz Poseł zasiada, słuchałam, notowałam. Na początku obawiałam się że ciężko mi będzie zrozumieć tematykę ryb i dokładnie zanotować to o czym będą rozmawiać na posiedzeniach Komisji Rybołówstwa ze względu na słownictwo. Ale teraz wiem, że największym błędem jest strach. Teraz wiem, jaka jest sytuacja dorsza w Morzu Bałtyckim, jakie niebezpieczeństwo grozi węgorzowi i czego dotyczy Wspólna Polityka Rybołówstwa. Nigdy nie zapomnę swojej pierwszej Konferencji poza parlamentem w Domu Norweskim, było to wielkie wydarzenie, które skupiało działaczy na rzecz Ryb i propagowało rozwiązania, które są wdrażane w Norwegii, dotyczące połowów ryb. Poznałam tam innych stażystów z Norwegii, przełamałam się do poznawania nowych ludzi, podchodziłam i wymieniałam się poglądami z nimi, opowiadaliśmy nawzajem o sobie, a później pojechaliśmy na obiad kończący konferencję. Każda konferencja pod tym względem była fajnym doświadczeniem, zawsze będę z uśmiechem wspominać emocjonalnych tureckich przedstawicieli i polityków, występujących na konferencjach i eventach, przekonujących że Turcja jest gotowa do wstąpienia do Unii.

Ważnym etapem w moim stażu stała się Deklaracja #26 dotycząca eliminacji Broni Nuklearnej, której Pan Poseł jest autorem. Przez cały czas mojego stażu, na każdej sesji plenarnej w Strasburgu pracowaliśmy nad zebraniem wystarczającej ilości podpisów (Strasburg zawsze mi się będzie kojarzyć z tą kosmiczną ilością telefonów, które wykonałam opowiadając o naszej deklaracji i prosząc o jej poparcie.) Na przykładzie mogłam zobaczyć jak wygląda Deklaracja Pisemna, jakie skutki niesie jej podpisanie i najważniejsze, jak ciężka praca stoi za jej przyjęciem.

Na zawsze pozostaną w mojej pamięci nieprzespane noce i pracowite dni, które spędziliśmy z Davidem pracując nad sukcesem Deklaracji, m.in. chodząc po biurach i rozpowszechniając film „Countdown to Zero” promujący eliminację broni nuklearnej. Wielkim przedsięwzięciem było organizowanie eventu przez Pana Posła, na który zostały zaproszone znane osobowości, m.in. Królowa Jordanii Noor, która razem z Panem Posłem Jarosławem Wałęsą przekonywała o słuszności tego projektu. Gościliśmy dużo znanych osób, współpracowaliśmy z Global Zero i europosłami, co dało żądany skutek. Nie mogę wyrazić słowami, co czułam w momencie, kiedy dostałam SMS od Davida z treścią „ We got it! Good job!” Podobne uczucie towarzyszyło mi wtedy, kiedy dowiedziałam się, że wygrałam staż w Brukseli.

Dziewczyny z biura, ludzie, których spotkałam w Parlamencie i poza, uświadomili mi, że jeżeli człowiek dąży do celu, robi wszystko w tym kierunku i nie porzuca nadziei, obowiązkowo osiągnie cel, nie ważne że czasami popełniasz błędy, ważne że wstajesz po nich, budzisz się następnego dnia i mówisz sobie że dziś jest kolejny dzień, kolejna szansa zmienić siebie i świat. Życie jest jedno, trzeba dążyć do tego, żeby robić to, co Ci sprawia radość, to, co sprawia, że widzisz uśmiech na twarzy innych i widzisz sens tego, co robisz. Jestem pewna, że to, co ludzi pracujący w biurze dali mi, zwróci się do nich stokrotnie i zazdroszczę stażyście, który po mnie będzie czerpał ich rady i cieszył się byciem w Brukseli i pracą w Europarlamencie.

Nadiia

© Jarosław Wałęsa 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja: Nabucco