Dwumiesięczny Staż w Parlamencie Europejskim zacząłem w styczniu od zwiedzania Brukseli i poznawania całkowicie innej kultury. Tam jest inaczej, tam jest fajnie… i mają świetną czekoladę.
Pierwszy dzień pracy w Biurze Jarosława Wałęsy był dla mnie czymś wyjątkowym, długie zwiedzanie/poznawanie wieloczęściowego gmachu, wspólny lunch z Magdami i poznanie obowiązków stażysty – sprawdzanie 2 razy dziennie poczty, udział w Komisjach, Grupach, konferencjach itd. Z tym wszystkim spotkałem się już następnego dnia, a to był dopiero początek.

Doświadczenie, które można zdobyć będąc w Parlamencie Europejskim jest nie do przecenienia, a zarazem prawie nie do określenia. Spektrum spraw i zagadnień, z którymi ma się do czynienia nie zostawia miejsca na nudę, gdyż ciągle pojawiają się jakieś nowe tematy – począwszy np. od problemu systemu edukacji w Turcji, a skończywszy na umowie regulującej handel produktami rybnymi z Królestwem Maroka. Ten charakter pracy w połączeniu z atmosferą w Biurze czyni pobyt tam bardzo owocnym, kształtującym i równocześnie przyjemnym.

Po całodziennym, ale satysfakcjonującym wysiłku przychodził czas na odpoczynek, ale… Praktycznie każdy z 751 deputowanych ma w swoim biurze przynajmniej jednego trainee (popularne określenie na stażystów), którzy to trainee z chęcią poznaliby innych trainee, a później kolejnych. W ten o to sposób buzujące życie przenika wieczorami poza budynki Parlamentu. Flagowymi przykładami są czwartkowe noce na Plac Lux (plac Luksemburski naprzeciwko wejścia do Parlamentu) oraz wpisany do Księgi rekordów Guinessa pub Delirium, gdzie piwne menu jest większe niż katalog IKEA.

Wszystko to sprawiło, że ten krótki pobyt w Brukseli na stażu w Biurze Jarosława Wałęsy był dla mnie niezapomnianym przeżyciem zarówno zawodowym jak i towarzysko-społecznym. Przede wszystkim jednak miałem szansę doświadczyć, czym w praktyce jest integracja Europejska i co ma do zaoferowania nam, Polakom.

Staszek

© Jarosław Wałęsa 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja: Nabucco