Odkąd Polska stała się członkiem Unii Europejskiej wszyscy euroentuzjaści powtarzali, jak wielka jest to szansa na rozwój jednostki i karierę dla młodych ludzi. Jako jedna ze zwolenniczek tego epokowego kroku i żywo zainteresowana polityką osoba z nadzieją patrzyłam i wierzyłam w sens tych zapewnień. Nie spodziewałam się że sama stanę sie choć na chwilę, częścią tej prężnie funkcjonującej machiny jaką jest Parlament Europejski. 

Odkąd rozpoczęłam naukę w liceum interesowałam się polityką, szeroko rozumianą problematyką Unii Europejskiej i jej funkcjonowaniem. Obecnie jestem już na 2 roku MSU politologii na Uniwersytecie Gdańskim. Pamiętam jak w liceum uczestniczyłam w olimpiadach szkolnych o tematyce unijnej. Ślęczałam godzinami nad książkami rozwiązując sterty testów i zastanawiałam się, jak tak naprawdę wygląda praca w instytucjach unijnych. W tamtym momencie mojego życia nawet nie marzyłam o tym, że będę mieć szansę odbycia 2,5 miesięcznego stażu w Parlamencie Europejskim. 

Podczas moich studiów tematyka unijna pojawiała się bardzo często. Udzielając się w kole naukowych UG "KRATOS" miałam okazję zasiadać w komisji na olimpiadzie z wiedzy o społeczeństwie, której tematem przewodnim była polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. Prowadziłam też warsztaty dla licealistów na temat funkcjonowania Unii Europejskiej. W grudniu 2011 roku wraz ze swoimi koleżankami i kolegami z koła wyjechaliśmy na wycieczkę studyjną do Parlamentu 

w Brukseli. Zwiedzając wówczas budynek parlamentu, nie przypuszczałabym, że za pięć miesięcy będę przemierzać te korytarze, idąc na komisję, konferencje, czy też inne spotkania.  

Nigdy nie zapomnę telefonu od Magdy, która powiedziała mi, że mam ten staż! Pierwsza chwila była wielką euforią, niedowierzaniem, potem zaczęły się wielkie przygotowania. Przede wszystkim zgoda na przyspieszoną sesję egzaminacyjną, później zaliczenia wszystkich przedmiotów, załatwienie formalności, aż wreszcie przyszedł 4 maj i znalazłam się w autokarze, trasa Kielce-Bruksela. 

22 godziny to wystarczająco dużo czasu, żeby cieszyć się, panikować, planować, myśleć. O godzinie 8 rano w deszczowej Brukseli przywitał mnie mój poprzednik, Paweł. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że deszcz w tym mieście, to coś co występuje często i jest raczej oczywistym zjawiskiem. 

7 maja przed godziną 9 stałam już przed jednym z wejść do Parlamentu i czekałam na Magdę. Muszę się przyznać, iż towarzyszyła mi wielka trema i stres -  czy sobie poradzę i odnajdę się w nowej sytuacji. Po załatwieniu wszystkich formalności znalazłam się w biurze. Poznałam resztę "drużyny", a Magda wprowadziła mnie w moje obowiązki. Po lunchu, kiedy poznałam już więcej osób stres minął i zaczęła się przygoda mojego życia! 

Przyznaję, że nie spodziewałam się, że praca stażysty w Parlamencie może być aż tak różnorodna. Oczywiście miałam stały zestaw swoich obowiązków, jak sprawdzanie poczty, odpisywanie na e-maile, robienie tłumaczeń, chodzenie na posiedzenia komisji parlamentarnych czy też przygotowywanie pytań do Komisji Europejskiej lub wyjaśnień sposobu głosowań. Jednak najbardziej ciekawe były zadania ad hoc. Pamiętam pierwsze z takich wyzwań, czyli pójście na obiad roboczy z przedstawicielami Japonii. Zawsze towarzyszący na początku stres zamieniał się w późniejszym czasie w wielką satysfakcję. Wszystkie takie spotkania były bardzo ciekawym doświadczeniem oraz możliwością spotkania wielu osób, których nigdy w innych okolicznościach nie miałabym okazji poznać. 

Podczas stażu okazało się, że do wszystkiego można się przekonać. Pan Poseł jest członkiem Komisji Rybołówstwa. Do moich obowiązków, należało między innymi chodzenia na różne konferencje dotyczące problemów związanych z tą tematyką oraz przygotowywanie dokumentów na ten temat. Na początku był to dla mnie koszmar. Prawdą jest, że wielokrotnie na kilkugodzinnych konferencjach musiałam prowadzić małą wojnę ze snem. Jednak po pewnym czasie okazało się, że problem związany z drapieżną naturą foki, bądź plan odbudowy zasobów tuńczyka błękitnopłetwego we wschodnim Atlantyku i w Morzu Śródziemnym może być bardzo ciekawy. Z czasem nawet czytanie raportów dotyczących ryb stało się dla mnie pewną frajdą. 

W Parlamencie Europejskim nie samą pracą człowiek żyje. Często odbywają się tam bardzo ciekawe eventy. Pod koniec maja miał miejsce między innymi Europejski Turniej Piłkarski, podczas którego zmierzyły się drużyny narodowe w skład, których wchodzili europosłowie z poszczególnych państw. Oprócz dobrej zabawy piłkarskiej miałam okazję na gruncie bardziej prywatnym porozmawiać z politykami oraz Jerzym Dudkiem i Włodzimierzem Lubańskim. Ponadto odbyły się  konferencje z znanymi osobistościami np. z Hugh Grantem, bądź Javierem Bardemem. 

Praca w takim miejscu jak Parlament, pozwala poznać wiele osób, a przez to wiele kultur, zwyczajów. Zintegrowanie się w innymi stażystami daję szansę na bardzo miłe spędzanie czasu po pracy. Imprezy integracyjne odbywające się w każdy czwartek na placu luksemburskim przed Parlamentem Europejskim, to doskonała okazja na zawarcie nowych znajomości, podszlifowanie języka, ale przede wszystkim na świetną zabawę. W większym gronie dużo ciekawiej zwiedza się Belgię, a jest co zwiedzać.

Sama Bruksela jest bardzo różnorodnym kulturowo miastem. Spacerując uliczkami można bardzo płynie przejść z zabytkowej, ujmującej części miasta do dzielnic biedniejszych, bardziej specyficznych i wielokrotnie mniej bezpiecznych, dlatego podczas takich wycieczek bardzo mile widziany jest jakiś towarzysz. Idealnym sposobem na spędzenie wolnego popołudnia jest spacer magicznymi  XVII wiecznymi uliczkami, podczas którego można nacieszyć oczy pięknymi secesyjnymi kamieniczkami. W bajkowych sklepikach na Grad Place można skosztować najlepszej na świecie czekolady, która występuje w Brukseli pod każdą postacią. Chcąc spróbować pysznej kuchni, zdominowanej przez doskonałe ryby i owoce morza, wystarczy skręcić w Petite Rue des Bouchers, czyli wąską, wybrukowaną kocimi łbami uliczkę, która wieczorem zamienia się w klimatycznie oświetlony i pełen gwaru tunel, będący największym zgrupowaniem restauracji. Na uczczenie udanej wycieczki należy wybrać się do najbardziej znanego pubu Delirium, gdzie można spróbować ponad 2000 rodzajów piw w niepowtarzalnej nigdzie indziej atmosferze. 

Przyjeżdżając do Brukseli nie spodziewałam się tak bardzo specyficznej pogody. Praktycznie cały maj przechodziłam w płaszczu i ciepłym szaliku. Zachmurzone niebo oraz deszcz to najczęstszy widok, jaki miałam z okna z biura. Dlatego jeśli zdarzyła się ładna pogoda, każdy starał się wykorzystać ją jak najlepiej. W Brukseli jest wiele pięknych i dużych parków, miedzy innymi park brukselski, Cinquantenaire park, czy też znajdujący się przy Parlamencie Europejskim park Leopolda. W ciepły i bezchmurny dzień doskonałym sposobem na zrelaksowanie było poleżenie na trawie, czy też pogranie w badmintona bądź w frisbee. 

Dzięki temu, że Belgia jest bardzo małym krajem, bez większego problemu można pozwiedzać inne miasta. Moje serce skradła Brugia, którą mogę nazwać małą Wenecją. Spacerując uliczkami Brugii każdy poczuje się jak w jakimś bajkowym, małym miasteczku, w którym życie toczy się w zupełnie innym tempie. Wspominając staż nie mogę zapomnieć o cudownych ludziach, których poznałam zarówno w pracy, jak i poza nią. Spędziłam z nimi mnóstwo niezapomnianych chwil i to tak naprawdę oni uczynili ten okres dla mnie tak wspaniałym. 

W momencie, kiedy piszę te wspomnienia przed oczami pojawiają mi się setki obrazków, zdarzeń, spotkań. Jestem pewna, że nigdy nie zapomnę tych 2,5 miesiąca 

i wielokrotnie będę sięgać do nich pamięcią z łezką w oku. Podczas stażu zdobyłam cenne doświadczenie, które z pewnością wykorzystam kiedyś w życiu zawodowym. Bardzo dziękuję Magdzie Michalskiej i Magdzie Sągin za pomoc, cierpliwość, cenne uwagi i świetną atmosferę w pracy oraz Panu Posłowi Jarosławowi Wałęsie za danie mi szansy odbycia stażu. Teraz mogę powiedzieć, że była to dla mnie najlepsza przygoda, jaką w życiu przeżyłam. Jestem pewna, że kiedyś wrócę do Brukseli. Może nie jako pracownik, ale na pewno przyjadę, aby przejść się znowu tymi uroczymi uliczkami, napić się piwa i zjeść doskonałą belgijską czekoladę. Bo prawdą jest, że Bruksela, mimo, że deszczowa i często zachmurzona, jest niepowtarzalnym miejscem na ziemi. 

Lena

© Jarosław Wałęsa 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja: Nabucco