Przyszedł ten dzień, dzień pożegnania. Czas stanowczo za szybko tu płynie. Chciałabym żeby miesiąc dopiero się zaczynał, bo teraz wiem już tak dużo.

Staż w Parlamencie Europejskim to naprawdę niesamowite przeżycie. Interesuję się życiem politycznym, ale nigdy nie sądziłam, że będę przysłuchiwać się debacie odnośnie handlu międzynarodowego w jednej z sal Parlamentu Europejskiego.

Z początku była obawa przed nowym miastem, dojazdem, mieszkaniem czy oczywiście obowiązkami stażystów. Przede wszystkim był też strach przed kierowcami szalejącymi po brukselskich uliczkach.

Jednakże wszystkie wątpliwości zniknęły pierwszego dnia w Parlamencie. Zaraz po wyrobieniu karty wstępu i przyspieszonym oprowadzeniu po budynku już miałam pierwsze zadania.

Od momentu wejścia przez próg Altiero Spinelli doskonale wiedziałam, iż będzie to niezwykły miesiąc w moim życiu. Z początku bardzo łatwo było się zgubić w budynku, ale zawsze odkrywałam coś nowego, niezwykłego, więc już po chwili mi to nie przeszkadzało. Ludzie, których poznałam długo zapadną w moją pamięć. Podróże windą, gdzie za każdym razem można było słyszeć inny język i poznać nowe osoby. Po pierwszych godzinach już wiedziałam, że trudno będzie wyjechać. Chociaż uważam, że na pewno odwiedzę jeszcze Brukselę. 

Przede wszystkim brakować mi będzie stażu. Komisji, biegania, tego tempa, które panuje podczas sesji w Strasburgu. Nie zapomnę oczywiście też o asystentkach, które były dla mnie bardzo wyrozumiałe i zawsze mi pomagały. Wielkie dzięki za wszystko dla Magdaleny M. i Magdaleny S.! Oraz oczywiście Davida, który zawsze przychodził z uśmiechem na twarzy.

Po wyjściu z Parlamentu znalazł się jeszcze czas na zwiedzanie tego cudownego miasta. Spacery, zdjęcia i świetnie spędzony czas to wieczory i weekendy w Brukseli, których brak na pewno odczuję po powrocie do Polski.

Staż w Parlamencie Europejskim to doświadczenie, które serdecznie polecam.

© Jarosław Wałęsa 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja: Nabucco