Kiedy zaczynam pisać te wspomnienia, jestem jeszcze w Brukseli. Dlatego z uśmiechem na twarzy sobie myślę, ile jeszcze fajnych chwil tutaj przede mną :) Teraz krąży mi tyle różnych myśli po głowie, że nawet nie wiem od czego zacząć!

Tak naprawdę historia miała swój początek pewnego zimowego poranka, kiedy Magda Michalska zadzwoniła do mnie i powiedziała "Cześć Agata! Chciałam Ci pogratulować, dostałaś się na staż do naszego biura!" Poczułam ogromną radość i szybko rozpoczęłam przygotowania do wyjazdu. Najwięcej stresu powodowało znalezienie mieszkania. Tym razem znowu uśmiechnęło się do mnie szczęście i dzięki pomocy przyjaciela udało się wynająć kawalerkę w samym centrum miasta! Przyjechałam na początku kwietnia, tuż po Świętach Wielkanocnych. To była środa, a pracę zaczynałam dopiero od poniedziałku. Miałam więc kilka dni na zapoznanie się z miastem. Kupiłam mini przewodnik i od rana do wieczora zwiedzałam Brukselę. Pierwsza refleksja, która przyszła mi wtedy do głowy to fakt, że w tym mieście panuje ogromne zróżnicowanie kulturowe i trzeba być ostrożnym w swoich eskapadach. W ciągu pięciu minut od sympatycznej okolicy, można znaleźć się w… bardzo egzotycznym i niezbyt bezpiecznym miejscu :)

Pierwszy dzień w Parlamencie Europejskim bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Poznałam obie Magdy, które wdrożyły mnie w zakres moich obowiązków i zwiedziłam cały budynek, który z powodzeniem można byłoby nazwać „małym miasteczkiem”. Jest w nim dosłownie wszystko (nawet fryzjer).

Na stażu miałam okazję pracować przy wielu ciekawych rzeczach. Naprawdę super, że nie ograniczałam się tylko do pisania notatek z posiedzeń komisji czy spotkań. (Magdo M., Magdo S., dziękuję! :)). W maju mieliśmy wizytę dwóch grup sponsorowanych. Pierwsza przyjechała z Magdą, a druga z Arkiem z biura posła Wałęsy w Gdańsku. Dzięki temu nie ominęły mnie takie atrakcje jak np. zwiedzanie browaru Duvel czy gandawskiej starówki. Zaangażowałam się również w projekt, o którym nie sposób nie wspomnieć. Była to organizacja konkursu plastycznego pt. „Tajemnice głębin Bałtyku”. Wszyscy poświęciliśmy tej inicjatywie wiele czasu i serca, co teraz wspominam z uśmiechem na twarzy :)

W Parlamencie posłowie często organizują też różnego rodzaju eventy (wystawy, projekcje), dzięki którym można poznać odrębną kulturę i tradycję regionów Europy, spędzając przy tym miło wieczór. Nie raz miałam okazję uczestniczyć w tego typu wydarzeniach, chociaż nigdy nie w czwartek.  Dlatego, że tradycyjnie w czwartek na Plac Luksemburski wylęgają eurokraci, żeby porozmawiać i napić się piwa, co powszechnie określane jest terminem „pluxing”. :) W pozostałe dni tygodnia można zawsze wybrać się do takich miejsc jak Delirium, w którym serwują niezliczoną ilość gatunków piwa lub Hard Rock Cafe, gdzie spróbowanie legendarnego burgera to obowiązek. Moje wspomnienia nie byłyby kompletne, gdybym nie wspomniała o restauracji Chez Leon przy rue des Bouchers. Zjadłam w niej kilogramy muli i zostawiłam sporą część mojej pensji :) ale było warto!

Bruksela jest pełna atrakcji. Z biegiem czasu przekonywałam się, ile rzeczy dzieje się w tym mieście. Poznałam wielu ciekawych ludzi, z którymi przeżyłam piękne chwile. Grałam w amatorskiej lidze belgijskiej piłki nożnej (The Legislators górą!) i udało mi się nawet strzelić dwie bramki! Zwiedziłam wiele cudownych miejsc. Ogromne wrażenie wywarł na mnie Luksemburg. Mogłabym godzinami podziwiać jego krajobraz. Mimo że wiele osób uważa go za nudne miasto, to według mnie ma niepowtarzalny klimat. Bardzo urokliwa jest również Ostenda, imponująca piaszczystymi plażami oraz Antwerpia, nie na darmo nazywana diamentową stolicą Europy. Obowiązkowo wybrałam się również do Brugii. Mimo wietrznej i deszczowej pogody, romantyczny klimat unosił się w powietrzu. Z kolei najwięcej emocji przysporzył mi wyjazd na Queen’s Day do Amsterdamu. Atmosfera była co najmniej taka jak na Euro 2012 w Gdańsku. :) W drodze powrotnej odwiedziłam również Rotterdam, który zapadł mi w pamięci jako bardzo nowoczesne miasto.

Najwięcej czasu poświęciłam poznawaniu i odkrywaniu Brukseli. Myślę, że jest to miasto, w którym każdy może znaleźć swoje miejsce. Dla mnie był to przede wszystkim plac Św. Katarzyny. Na pozór zwyczajny mały placyk, na którym niewiele się dzieje. Jednak miał w sobie coś magicznego. Coś, co kazało mi często tam wracać. Teraz, kiedy kończę pisać moje wspomnienia, jest już wrzesień. Z perspektywy widzę, że czas spędzony w Brukseli wiele mi dał nie tylko w sferze zawodowej. Dlatego za możliwość przeżycia tej wspaniałej przygody bardzo dziękuję posłowi Wałęsie, Magdzie i Arkowi oraz Magdom z Brukseli.

Agata

© Jarosław Wałęsa 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja: Nabucco