Historia mojego stażu rozpoczyna się w okolicach marca. Wtedy, na korytarzu Wydziału Prawa i Administracji, zobaczyłem plakat informujący o konkursie "Staże Brukselskie". Jako, że tematyka unijna zawsze mnie interesowała, a nauka w tej dziedzinie przychodziła łatwo, bardzo szybko zdecydowałem, że spróbuję. Po kilku dniach moja aplikacja znalazła się w dziekanacie.

Do czerwca nie otrzymałem żadnej odpowiedzi jak zakończyła się selekcja na WPiA, przez co nie ukrywam, że w codziennym natłoku zajęć, najzwyczajniej zapomniałem o konkursie. Aż do 7.06. Tego dnia otrzymałem e-mail z Działu Kształcenia Rektoratu UG, w którym poinformowano mnie o tym, że 14.06 odbędą się rozmowy kwalifikacyjne, po których konkurs zostanie rozstrzygnięty. Sama rozmowa była całkiem przyjemna i zakończyła się sukcesem, dzięki czemu mogę dziś, już z Parlamentu Europejskiego, przekazać innym moje odczucia, wrażenia i doświadczenia związane z pracą w biurze Poselskim Pana Posła Jarosława Wałęsy przy ulicy Rue Wiertz 60 w Brukseli.

Pierwszy raz przed wejściem Altiero Spinelli stanąłem we wtorek 1.10 o godzinie 11 (warto wspomnieć o tym, że miałem czekać przy zupełnie innym wejściu, co nie napawało optymizmem). Nie ukrywam, że gmach budynku mnie kompletnie przygniótł. Miałem wrażenie całkowitego zagubienia. Już następnego dnia zrozumiałem, że wystarczy zawsze kierować się do 3 piętra by się nie zgubić. Na tym piętrze krzyżują się wszystkie korytarze i drogi do poszczególnych części budynku. Po krótkim spacerze trafiłem do biura, gdzie czekało na mnie kilka szkoleniowych zadań. Trafiłem na bardzo gorący okres w pracach Parlamentu - tuż przed Posiedzeniem Plenarnym. Byłem lekko przerażony i nawet zrobienie ksero okazało się wyzwaniem. Dziś, z perspektywy czasu, oceniam ten "skok na głęboką wodę" bardzo pozytywnie. Kolejne dni przynosiły nowe doświadczenia. Przygotowywałem pytania do Komisji Europejskiej, wystąpienia dla Pana Posła, wyjaśnienia do głosowań, poprawki do projektów aktów prawnych i wiele innych czynności, które wiązały się z życiem biura. By nie zniechęcać osób nielubiących zbyt długiego siedzenia przed komputerem chciałbym nadmienić, że przebyłem niezmierzoną ilość kilometrów szukając różnych pokojów i osób, roznosząc deklaracje pisemne, często też wychodziłem na spotkania Grupy, czy na posiedzenia komisji. Miałem możliwość uczestniczyć w organizacji pokazu filmowego "Wałęsa. Człowiek z Nadziei", co okazało się ciekawym doświadczeniem, choć przeżywaliśmy czasem nerwowe chwile.

Na krótko przed zakończeniem "właściwego stażu" Magda zaproponowała mi przedłużenie pobytu o jeszcze jeden miesiąc. Było to o tyle zabawne, że dzień wcześniej rozmawialiśmy o tym, że życie potrafi zaskakiwać. Po chwili zastanowienia postanowiłem, że wykorzystam daną mi możliwość. Styczeń to miesiąc prac nad Deklaracją Pisemną w sprawie Oswaldo Paya. Wykonałem setki telefonów i odwiedziłem wiele biur.

Mieszkałem na Uccle, przyjemnej, zielonej dzielnicy, u Pani, która pochodzi z Polski. Przyznam, że jechałem do niej w ciemno. Było to pewne ryzyko, zważywszy, że stażystów z upodobaniem się w Brukseli oszukuje. Miałem jednak sporo szczęścia, ponieważ w pokoju było ciepło, a z kranu leciała ciepła woda, co nie zawsze okazuje się normą. Do biura docierałem korzystając z komunikacji miejskiej, która działa bardzo sprawnie, czego dowodem może być brak spóźnień do pracy. Podróże tramwajem, czy metrem to też idealne miejsce do tego by przekonać się, że mieszkańcy Belgii są znacznie bardziej wyrozumiali dla siebie i mili niż mieszkańcy kraju nad Wisłą. Liczę, że któregoś dnia, choć ułamek tak pozytywnego, wzajemnego stosunku do siebie przeniesie się do Polski.

Ponad to czas stażu to nie tylko praca, ale także czas wolny, który wykorzystywałem na podróże i spotkania z innymi stażystami. Udało mi się zwiedzić Brukselę, Bruggię, Gandawę, Antwerpię i Paryż. Spędziłem tu niezapomniany czas i poznałem grupę fantastycznych ludzi. Nigdy nie zapomnę swojej imprezy urodzinowej i legendarnego California X-Mass Party (nie podejmuję się opisania, na czym polega - to trzeba przeżyć, a nie jest łatwo). Jeśli dodam do tego wszystkie wieczorne spotkania, imprezy EXPATów, imprezy czwartkowe i imprezy okolicznościowe to okaże się, że sporo czasu poświęciłem na przyjemności.

Podsumowując, będę wspominał te 4 miesiące, jako jedne z najlepszych w moim życiu. Zmieniły moje postrzeganie wielu spraw i sprawiły, że stałem się bardziej pewny siebie i otwarty. Znacznie poszerzyłem swoją wiedzę, a samodzielna obserwacja pozwoliła obalić kilka mitów dotyczących prac Parlamentu Europejskiego. Dziękuję Magdzie, Magdzie i Davidovi za wszelkie uwagi, wskazówki i pomoc przy mojej pracy, a przede wszystkim dziękuję Panu Posłowi za szansę, jaką otrzymałem.

P.S. Chciałbym też odnieść się do pogody. Dziś, już sam, mogę stwierdzić, że nie jest tak zła jak miała być wg. różnych opinii. Pamiętam nawet kilka słonecznych dni.

© Jarosław Wałęsa 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.
realizacja: Nabucco